fot. Instagram: @andziaks / @m_rozenek
Aktywiści pojawili się m.in. przed domem Andziaks i Luki w Warszawie oraz butikiem Małgorzaty Rozenek-Majdan po to, aby obrzucić te miejsca sztucznymi odchodami. Za akcję odpowiada nowo powstały Ruch Klimatyczny Jazda!.
Kolejni aktywiści mają dość tego, jak działania celebrytów wpływają na zmiany klimatyczne. Przypomnijmy, że do jednej z głośno komentowanych akcji z ich udziałem doszło m.in. w 2024 roku przed koncertem Taylor Swift w Warszawie. Członkowie Ostatniego Pokolenia przygotowali dla znanej z korzystania z prywatnych odrzutowców artystki ''niespodziankę'' w postaci strajku. Teraz od osób walczących ze zmianami klimatu oberwało się polskim celebrytom.
[AKTUALIZACJA 23.07.2026 17:25]
Andziaks odniosła się do sprawy na swoim InstaStory:
Dostaję mnóstwo wiadomości, żebym wypowiedziała się do tej sytuacji wczoraj. Mnóstwo wiadomości: jak się czuję? Nijako. Fatalnie, szczerze mówiąc. Nigdy bym nie przypuszczała, że pod moim prywatnym domem może zajść taka sytuacja. Jest to dla mnie poniżej pasa, jest to karygodne. Nie daję zezwolenia absolutnie na coś takiego. Jak można chcieć zniszczyć czyjąś własność, zakłócić spokój w czyimś prywatnym domu? Dla mnie to jest taki szok i skrajne emocje co do całej tej sytuacji, że nie chcę się wypowiadać, bo nie chcę powiedzieć na ten moment za dużo. Chcę ochłonąć. Czuję się z tym źle, czuję, że moje bezpieczeństwo zostało zaburzone. Ja się psychicznie nie czuję najlepiej i dlatego nie powinnam się wypowiadać, ale dużo ludzi do mnie wypisuje. Może powinnam ochłonąć i jak ochłonę, to się wypowiem. Abstrakcyjna sytuacja i nikomu czegoś takiego nie życzę.
Małgorzata Rozenek-Majdan także nie jest zadowolona. Oto co przekazała w swoim oświadczeniu:
Niszczenie czyjejś własności, zakłócanie pracy nie są narzędziami debaty publicznej (...) Nie możemy uznać, że niszczenie czyjejś własności jest akceptowalnym sposobem wyrażania poglądów. Od tego świat nie stanie się bardziej sprawiedliwy. Nie zmniejszą się nierówności. Nikomu nie będzie żyło się lepiej. Każdy, kto przekracza granice prawa, powinien ponieść odpowiedzialność w ramach państwa prawa. Tylko w ten sposób możemy chronić przestrzeń do prawdziwej debaty.
Andziaks i Małgorzata Rozenek-Majdan podpadły aktywistom klimatycznym
Nagranie wspomnianej akcji pojawiło się na instagramowym profilu Kanału Dziennikarstwa Aktywistycznego. Jak można przeczytać w jego opisie:
Działacze nowo powstałego Ruchu Klimatycznego Jazda! oblali sztucznymi odchodami kilka miejsc powiązanych z celebrytami w Warszawie, to między innymi luksusowe sklepy Andziaks i Rozenek-Majdan w Śródmieściu. Serię akcji przeciwko celebrytom uzasadniają ich odpowiedzialnością za katastrofę klimatyczną i antyspołeczną działalnością.
Aktywiści uzasadnili tę akcję następująco:
Działacze Ruchu Klimatycznego Jazda! pojechali po południu pod luksusową rezydencję Andziaks i Luki na warszawskim Wilanowie i oblali sztuczną kupą wejście do ich posiadłości. Następnie celem stał się luksusowy sklep Andziaks – Twinkle Candle. Zainagurowaliśmy serię akcji pt. "Elity posrał* – czas po sobie posprzątać!". To oni arogancko promują skrajnie konsumpcyjny styl życia. Andziaks sama przyznała, że jest "królową konsumpcjonizmu" i bezwstydnie obnosi się torebką za 30 tysięcy złotych czy kremem za 11 tysięcy złotych. Rozbijają się samochodem za 700 tysięcy złotych i latają na wielotygodniowe wakacje w Dubaju. Taka wysokoemisyjna konsumpcja prowadzi do cierpienia, problemów zdrowotnych i śmierci niewinnych osób poprzez napędzanie katastrofy klimatycznej.
Poza tym stwierdzili:
Majdanowie prowadzą nie tylko skrajnie konsumpcjonistyczny, ale też kosmicznie wysokoemisyjny tryb życia, za który przyjdzie zapłacić nam wszystkim, napędzając katastrofę klimatyczną, której skutki zagrażają już prawie połowie dzieci na świecie przez fale upałów, pożary, susze i powodzie. Dotyczy to również dzieci polskich, na przykład w czasie ostatniej nieludzkiej fali upałów. Jako "Jazda!" mówimy dość. Dość zamykania oczu na zbrodnię klimatyczną powodowaną bezkarnie przez najbogatsze elity. Dość akceptacji stanu, gdzie najbogatsze 10% ludzi w Polsce emituje więcej niż większość Polek i Polaków razem wzięta. Czas, aby koszty i konsekwencje ponosili najbogatsi, a nie zwykli ludzie.