fot. materiały prasowe: Fran Strine / Sony Music Entertainment Poland
Wokół majątku po Dolly Parton zrobiło się naprawdę głośno. Bryan Seaver, siostrzeniec artystki i wieloletni szef ochrony jej posiadłości, znalazł się w centrum sporu sądowego. Osoby odpowiedzialne za interesy zmarłej gwiazdy oskarżają go o zastraszanie, wysyłanie agresywnych wiadomości oraz kierowanie gróźb pod adresem współpracowników związanych z jej dziedzictwem. Pozew złożył Danny Nozell, wieloletni menedżer Dolly Parton. Jak informuje Entertainment Weekly, przedstawiciele firmy zarządzającej spuścizną artystki wystąpili również o wydanie tymczasowego zakazu zbliżania się wobec Seavera. Sąd przychylił się do tego wniosku.
Warto dodać, że z akt sprawy wynika, że napięta sytuacja miała rozpocząć się jeszcze kilka tygodni przed śmiercią piosenkarki, która odeszła 25 sierpnia 2026 roku. Po jej śmierci konflikt miał się dodatkowo nasilić.
Te hity Dolly Parton znają wszyscy. Wiedzieliście, że I Will Always Love You to jej przebój? >>
Siostrzeniec Dolly Parton oskarżony o zastraszanie jej współpracowników
Bryan Seaver przez blisko dwie dekady odpowiadał za ochronę różnych nieruchomości należących do swojej słynnej ciotki. Teraz osoby zarządzające jej dorobkiem twierdzą, że zaczął kierować niepokojące komunikaty do pracowników, prawników i partnerów biznesowych. Według strony składającej pozew mężczyzna miał zapowiadać "zniszczenie całej marki" oraz podejmowanie działań wymierzonych w firmy zaangażowane w działalność Dollywood. W materiałach sądowych znalazły się także informacje, że przedstawiał się jako międzynarodowy handlarz bronią i najemnik. Największe obawy wywołały jednak jego wypowiedzi bezpośrednio odnoszące się do przemocy. Seaver miał sugerować, że inni powinni obawiać się tego, do czego jest zdolny. W rozmowie z jednym z prawników związanych z Dolly Parton miał również określić siebie mianem "zab*jcy". Według przedstawicieli firmy sytuacja stała się na tyle poważna, że część osób zrezygnowała ze współpracy, a inni zdecydowali się zatrudnić prywatną ochronę.
Bryan Seaver odniósł się do zarzutów
Bryan Seaver przedstawił swoją wersję wydarzeń w rozmowie z portalem TMZ. Przekonuje, że przytoczone wypowiedzi zostały wyrwane z szerszego kontekstu i nie powinny być traktowane jako rzeczywiste groźby. Mężczyzna potwierdził, że w przeszłości pracował jako żołnierz oraz kontraktor wojskowy. Przyznał również, że zajmował się transakcjami dotyczącymi uzbrojenia dla zagranicznych rządów. Nie wycofał się ze wszystkich mocnych słów, które wcześniej wypowiedział, ale stanowczo odrzucił interpretację sugerującą, że zamierzał kogokolwiek skrzywdzić. Jak tłumaczył, jego wypowiedzi miały dotyczyć "okropnych partnerów biznesowych, którzy wyrządzili jej [Dolly Parton] krzywdę", i podkreślił, że nadal podtrzymuje swoje zdanie. Seaver wyjaśniał również, że część rozmów z menedżerem Dolly Parton odbywała się w okresie silnych emocji po śmierci artystki.
Sprawa siostrzeńca Dolly Parton będzie miała dalszy ciąg na drodze sądowej.
MILEY rozpoczyna nową erę singlem Bass Peruades. Klip spodoba się fanom Britney i Madonny >>