Reklama
placeholder
News

Łatwogang wywołał burzę ogłoszeniem o pracę. Teraz się tłumaczy

Łatwogang wywołał burzę ogłoszeniem o pracę. Teraz się tłumaczy

fot. YouTube @latwogang

Reklama
Reklama
placeholder

Łatwogang wywołał spore poruszenie w sieci, publikując ofertę pracy, która zamiast przyciągnąć potencjalnych kandydatów, wzbudziła falę krytycznych komentarzy. Chodzi o poszukiwania osoby do pomocy przy codziennych obowiązkach influencera. Internauci szybko zaczęli analizować warunki przedstawione w ogłoszeniu, wskazując przede wszystkim na rozbudowaną listę oczekiwań, brak konkretnej kwoty wynagrodzenia oraz proponowaną formę współpracy. Dyskusja nabrała takiego rozgłosu, że twórca postanowił zabrać głos i odpowiedzieć na pojawiające się zarzuty.

Łatwogang przejechał przez Polskę rowerem i zebrał miliony na leczenie dzieci >>

Łatwogang odpowiada na krytykę ogłoszenia o pracę 

Łatwogang przekazał swoje stanowisko Gimperowi, a jego wiadomość została odczytana w podcaście Zgrzyt. Influencer zaznaczył, że za przygotowanie ogłoszenia odpowiadała jego mama i możliwe, że niektóre oczekiwania zostały przedstawione w zbyt rozbudowany sposób. Jak wyjaśnił, poszukiwania asystenta lub asystentki były rzeczywiste, jednak nie wszystkie punkty zamieszczone w ofercie miały oddawać codzienny charakter tej pracy:

Moja mama robiła ogłoszenie i może nad wyraz opisała wymagania. Rzeczywiście szukaliśmy asystentki/asystenta i to w gruncie rzeczy tyle.

Twórca odniósł się również do największych zastrzeżeń internautów, czyli umowy-zlecenia i braku stałych godzin pracy. Według niego specyfika obowiązków nie pozwala na ustalenie sztywnego grafiku, ponieważ jego własny plan dnia często się zmienia. Zdarza się, że pomoc drugiej osoby jest potrzebna przez osiem godzin, innym razem wystarczą trzy, a niekiedy nie ma żadnych zadań. Właśnie dlatego, jak przekonywał, umowa o pracę nie sprawdziłaby się w takim układzie. Dodał też, że ostatecznie udało się znaleźć osobę studiującą, której zaproponowane warunki odpowiadały:

Widziałem, że niektórzy byli źli, że jest na umowę zlecenia, ale no inaczej nie da się, żeby ktoś mógł pracować samodzielnie i działał w losowych godzinach. Ja nie mam twardego grafiku, więc dla mnie pracowanie z UOP jest bez sensu. W jeden dzień taka osoba pracuje 8 godz., czasem w inny 3 godz., a czasem w ogóle, jest to mocno nieregularne i losowe.

Łatwogang nie zgodził się także z sugestiami, że oferta mogła prowadzić do wykorzystywania pracownika. Podkreślił, że w swojej działalności stara się uwzględniać potrzeby osób, z którymi współpracuje. Jak zapewniał, jeśli asystent lub asystentka ma ważne prywatne plany albo potrzebuje wolnego, nie robi z tego problemu i dostosowuje swoje działania do sytuacji drugiej strony. Zależy mu bowiem na tym, by współpraca była komfortowa dla obu stron, a nie opierała się wyłącznie na jego oczekiwaniach:

Kiedy powiedzmy dla przykładu mój asystent/asystentka ma coś ważnego lub cokolwiek, na czym jej/jemu zależy, na luzie daję przestrzeń na wolne i się dostosowuję. Robię tak, żeby i osobie, z którą działam, i mi dobrze się pracowało.

Influencer odniósł się również do kwestii wynagrodzenia, która wzbudziła zainteresowanie komentujących. Zapewnił, że oferuje bardzo dobre warunki finansowe i zależy mu na tym, aby osoby z jego otoczenia zawodowego mogły dobrze zarabiać:

Jeżeli chodzi o pieniądze, to płacę serio bardzo dobrze i zależy mi, kiedy z kimś działam, żeby dobrze mu się żyło, a nie żeby go wykorzystać. Staram się działać drużynowo.

Karolina Pisarek otwiera… restaurację w Dubaju. Szuka pracowników >>

Odpowiedź Łatwoganga na zarzuty internautów możecie przeczytać poniżej.

fot. screen z podcastu @Zgrzytpodcast

Gdzie nas oglądać - 4FUN.TV
Reklama
placeholder
Zobacz też
Dostępność kanałów Kontakt Logotypy 4FUN Prywatność Obowiązek informacyjny Regulamin serwisu Informacje o nadawcy
4funkids.pl naEKRANIE
2026 4FUN sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Reklama