fot. YouTube @BillieEilish
Billie Eilish przez lata doświadczała niepokojących sytuacji związanych z jednym z byłych prześladowców. Mężczyzna wielokrotnie pojawiał się pod jej domem, ignorując zakazy zbliżania się i nakazy sądowe, co zmusiło piosenkarkę do uzyskania oficjalnego zakazu kontaktu. Jego zachowanie wywoływało poważne obawy o bezpieczeństwo artystki i jej rodziny. Teraz historia ta zyskała tragiczny finał. Mężczyzna zginął w wypadku na Long Island w stanie Nowy Jork, a okoliczności wskazują na nieszczęśliwy zbieg wydarzeń.
Fan Billie Eilish chciał wciągnąć ją w tłum podczas koncertu. Zobaczcie wideo >>
Wieloletni stalker Billie Eilish, Prenell Rousseau, nie żyje
30-letni Prenell Rousseau stracił życie w tragicznym wypadku podczas biegu w pobliżu torów kolejowych w miejscowości Westbury w stanie Nowy Jork, nad ranem w środę 25 marca 2026 roku. Służby podkreślają, że nie znaleziono żadnych dowodów wskazujących na udział osób trzecich i wstępnie klasyfikują zdarzenie jako nieszczęśliwy wypadek.
Rousseau był znany opinii publicznej ze swojej obsesji wobec Billie Eilish. Kilkukrotnie pojawiał się pod jej domem w Los Angeles, mimo że w 2020 roku sąd wydał wobec niego zakaz zbliżania się do artystki i jej najbliższych. W dokumentach sądowych opisano jego niepokojące wizyty, podczas których spędzał czas na werandzie i czytał książki, nie reagując na prośby o opuszczenie posesji. Sąd określił minimalny dystans, jaki Rousseau musiał zachować wobec Eilish, a także zakazał wszelkiej formy kontaktu.
Warto zaznaczyć, że to nie był jedyny przypadek zagrażający bezpieczeństwu piosenkarki. W kolejnych latach zmagała się z innymi natrętnymi osobami i wielokrotnie musiała uzyskiwać kolejne zakazy zbliżania się. Artystka przyznawała w wywiadach, że takie doświadczenia mocno wpływały na jej codzienne życie, ponieważ często czuła lęk, unikała samotnych sytuacji i starała się zachować czujność, by chronić siebie i swoją prywatność.
Brat Billie Eilish się zaręczył. Finneas jest w związku z… Polką! >>