fot. YouTube/Michał Wiśniewski / fot. materiały prasowe
Po niemal dwudziestu latach od rozwodu Michał Wiśniewski ponownie otworzył się na temat zakończenia swojego małżeństwa z Martą Wiśniewską. W wywiadzie z Moniką Richardson lider Ich Troje przyznał, że z perspektywy czasu inaczej patrzy na wydarzenia sprzed lat. Jednocześnie zaznaczył, że tym razem chcą utrzymać swoją relację z dala od mediów, by nie powielać dawnych schematów. Jednak mimo braku publicznych rozmów o związku, uczucia z niego płynące mają zamiar zachować w formie piosenki. Skomentował to następująco:
Teraz z Martą pomyśleliśmy, że nie będziemy o tym rozmawiać. O nas w ogóle na razie. Ale muzycznie możemy coś oddać.
Wiśniewski wskazał osobę, która miała wpłynąć na ich rozstanie
Jak wyznał artysta, Mandaryna nie była zdecydowana na definitywne zakończenie małżeństwa. Problemy rozpoczęły się, gdy w ich relację zaczęły ingerować osoby trzecie. Według jego relacji Marta chciała jedynie zrobić przerwę i dać obojgu czas na uporządkowanie emocji. Do Wiśniewskiego dotarł jednak zupełnie inny przekaz, co doprowadziło do nieporozumień i ostatecznego rozstania. Muzyk zaznaczył, że kluczową rolę w rozpadzie związku odgrywa problem z komunikacją.
Wiśniewski zasugerował również, że wpływ na decyzje Mandaryny mogła mieć jej ówczesna menedżerka – Katarzyna Kanclerz. Jego zdaniem była osobą darzoną przez artystkę dużym zaufaniem i mogła mieć znaczący wpływ na sposób, w jaki postrzegała ich relację.
Nie wiem, jak to jest przy kobietach, ale w przypadku Marty była to menedżerka, która wiedziała wszystko najlepiej i miała największe zaufanie. Myślę, że Marta postąpiła bardzo dobrze. Przeczytałem ostatnio wywiad, gdzie ona powiedziała, że ona nie chciała rozwodu, ona chciała dać nam czas. Ale komunikat, który do mnie dotarł, był zupełnie inny. Zawsze jest brak komunikacji.
Julia von Stein pokazała wstrząsające nagranie. 'Nie popełnijcie mojego błędu’>>
Po burzliwych latach przyszło porozumienie
Wokalista nie obwinia byłej żony za podjęte przed laty decyzje. Podkreślił, że rozumie jej wybory i nie ma do niej żalu. Nie ukrywa też, że w tamtym okresie był uzależniony od alkoh*lu i haz*rdu, co również miało wpływ na przebieg ich relacji.
Nie ma czego żałować, bo Marta nie przeżyła ze mną trzeźwym ani jednego dnia. Na moje trzeźwo. Ja sobie z pewnością zasłużyłem na to miejsce, w którym byłem. Też niczego nie żałuję. Czasem mnie boli, jak komentarze są dawane w taki, a nie inny sposób. Mogę o każdej mojej żonie powiedzieć masę dobrych rzeczy.
Mimo bolesnych wspomnień Michał Wiśniewski przekonuje, że nie rozpamiętuje przeszłości. W relacji z Mandaryną starają się odbudować więź na własnych zasadach, nie obiecując sobie na razie nic wielkiego. Dziś patrzy na dawne wydarzenia z większym dystansem, a obecna relacja z Martą pokazuje, że po latach udało im się odbudować wzajemne zaufanie i porozumienie.