fot. YouTube @Smolasty
Smolasty w ostatnim czasie wzbudził sporo emocji wśród swoich fanów. Wszystko za sprawą nagrań z koncertu w Sztumie, na których artysta wyglądał na wyraźnie osłabionego, co szybko wywołało falę komentarzy i pytań o jego samopoczucie. Po kilkunastu dniach milczenia 31-latek postanowił odnieść się do całej sytuacji i opowiedzieć, z czym mierzył się w ostatnich miesiącach. W swoim nagraniu zwrócił się również do osób, które nie przestały go wspierać oraz zapowiedział, że chce im się za to odwdzięczyć.
Smolasty spóźnił się na koncert dwie godziny. Menadżer zabrał głos >>
Smolasty przerywa milczenie po występie w Sztumie
Występ Smolastego w Sztumie długo nie dawał spokoju jego fanom. Krótkie nagrania z koncertu, które pojawiły się w internecie we wrześniu 2026 roku, pokazały muzyka w wyraźnie słabszej formie. Na scenie miał problemy z utrzymaniem stabilnej pozycji, a jego zachowanie zwróciło uwagę osób obecnych na wydarzeniu. Filmiki błyskawicznie zaczęły krążyć w mediach społecznościowych i wywołały pytania o to, co dzieje się z popularnym wokalistą. Pod materiałami rozgorzała dyskusja. Niektórzy internauci krytykowali artystę, inni próbowali znaleźć przyczynę jego niedyspozycji. Zdecydowanie częściej pojawiały się jednak głosy zatroskania. Fani zwracali uwagę na liczbę koncertów, intensywność sezonu oraz tempo, w jakim od dłuższego czasu pracuje 31-latek. Wiele osób apelowało, aby nie bagatelizować sytuacji i dać mu czas na odpoczynek.
Sam Smolasty przez pewien czas nie komentował tego, co wydarzyło się podczas koncertu. Dopiero po pewnym czasie opublikował nagranie, w którym postanowił odnieść się do zamieszania. Nie próbował udawać, że ostatni okres był dla niego łatwy. Wręcz przeciwnie - otwarcie przyznał, że wziął na siebie więcej, niż był w stanie udźwignąć. W nagraniu wokalista opowiedział o przeciążeniu, z jakim mierzył się w ostatnich miesiącach. Zaznaczył, że nie zamierza szukać winnych, ponieważ sam podejmował decyzje dotyczące swojego zawodowego tempa. Jak przyznał:
Ostatnie miesiące mocno mnie przetyrały. Jest to oczywiście moja wina, biorę to wszystko na klatę. Nikogo za to nie winię. Wziąłem sobie znów za dużo na barki.
Muzyk nie ograniczył się jednak wyłącznie do kwestii zawodowych. W swoim nagraniu wspomniał także o trudniejszych doświadczeniach, z którymi mierzy się prywatnie. Dał do zrozumienia, że jego życie nie zawsze wygląda tak, jak mogłoby się wydawać z perspektywy sceny i mediów społecznościowych. Jednocześnie zaznaczył, że nie zamierza się poddawać. Szczególnie ważna okazała się dla niego relacja z bliskimi oraz publicznością. Smolasty podkreślił, że samo poradzenie sobie z kolejnym trudnym momentem traktuje jako powód do dumy:
Najważniejsze dla mnie jest to, że po raz kolejny wstaję z kolan i dla mnie to już jest w jakimś sensie zwycięstwo. Robię to dla siebie, robię to dla rodziny, robię to dla Was. Jeśli macie jakiś podobny problem, bo jest to choroba emocji... Jednak mimo tego dziadostwa, które jest tylko katalizatorem tego wszystkiego, to jestem z Wami naprawdę całym sercem.
Końcówkę nagrania poświęcił temu, na co jego fani czekają od dawna - nowej muzyce. Smolasty od kilku lat nie wydał pełnego albumu, dlatego postanowił zrobić słuchaczom niespodziankę. Zapowiedział, że chce nadrobić ten czas z nawiązką i jeszcze w 2026 roku wypuścić dwa albumy:
Wydaje mi się, że mała, a nawet duża rekompensata wam się należy po tych trzech latach bez albumu żadnego. Więc w tym roku wydaję dwa albumy.
Na sam koniec Smolasty podziękował fanom, którzy nie odwrócili się od niego mimo ostatnich wydarzeń. Podkreślił, że docenia ich obecność zarówno wtedy, gdy wszystko układa się po jego myśli, jak i w momentach, kiedy sam musi mierzyć się z problemami. Zapowiedział też, że zamiast kolejnych deklaracji chce teraz skupić się na działaniu i pracy nad nowymi utworami.
Ojciec Viki Gabor usłyszał wyrok. Jaką karę wymierzył mu sąd? >>
Filmik opublikowany przez Smolastego możecie znaleźć tutaj.