fot. Pixabay
Chcecie zrobić swoje własne masło bez maselnicy? To jest możliwe. Zobaczcie, na co wpadli użytkownicy mediów społecznościowych.
Ubijanie masła jest "lepsze niż siłownia". Tak twierdzą m.in. mieszkańcy polskich wsi, którzy zamiast kupować masło w sklepie wolą skorzystać z naturalnych składników, takich jak śmietana od sąsiada, i zrobić je za pomocą maselnicy. Jest to drewniane narzędzie z bijakiem, w którym śmietana jest ubijana ręcznie, aż do powstania grudek tłuszczu. Z tego tradycyjnego urządzenia jakiś czas temu postanowiła skorzystać Marianna Schreiber. Celebrytka stwierdziła wówczas, że masło jest ''strasznie drogie'' i w związku z tym zamierza sama ubijać masło w domu. Podzieliła się nawet zdjęciem, na którym ubrana w bluzkę z głębokim dekoltem trzyma drążek. Zdjęcie przywołało internautom na myśl występ Cleo na Eurowizji 2014. Niektórzy komentujacy stwierdzili, że Marianna chce być jak słowianki, które wystąpiły wtedy na scenie do hitu My Słowianie. Głos w sprawie zabrał nawet Donatan. Producent wspomnianego utworu stwierdził w jednym z wpisów na swoim profilu na Facebooku:
Aby było dobrze ubite trzeba trzymać drążek dwiema rękami - tak przynajmniej było za moich czasów
Okazuje się, że aby ubić masło wcale nie trzeba... ani drążka, ani rąk. To nie żart. Udowodnili to użytkownicy mediów społecznościowych, który wzięli udział w nietypowym trendzie.
Jak ubić masło podczas biegania?
Jak coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie - trend z ubijaniem masła jest na to idealnym dowodem. Jeśli chcecie się o tym przekonać, wystarczy, że wlejecie śmietanę 30% do worka, schowacie go np. do plecaka i pójdziecie z nim biegać. O tym, że to naprawdę działa, przekonał się już m.in. popularny influencer Stuknięty Mikka, który po przebiegnięciu kilku kilometrów stwierdził:
Taka bita śmietana się z tego zrobiła.
Małpka Punch ma swoją przypinkę Crocs. Nic słodszego dziś nie zobaczycie >>
Stuknięty Mika zaraz potem stwierdził, że ma w głowie tylko jedną piosenkę. Chodziło oczywiście o My Słowianie. Po przebiegnięciu kolejnych kilometrów Stuknięty Mika wrócił do domu i wyciągnął worek z plecaka, aby przetestować masło. O tym, czy mu smakowało, możecie przekonać się, oglądając filmik poniżej: