fot. YouTube: AsfaltRecords / fragment teledysku do Nowy Kolor
Taco Hemingway zaskoczył przed pierwszym koncertem na PGE Narodowym w Warszawie. Takiego spotkania z fanami jeszcze nie było.
Taco przyjechał na swój koncert... rowerem. Raper już nieraz udowodnił fanom, że potrafi być naprawdę nieprzewidywalny. Przypomnijmy, że w grudniu 2025 roku niespodziewanie wydał album LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY, będący kontynuacją kultowego Trójkąta Warszawskiego, który skończył 11 lat. To właśnie w ramach promocji najnowszej płyty Taco 22 i 23 maja wystąpił na PGE Narodowym. Zabrał wtedy słuchaczy w podróż po stolicy w charakterystycznym dla siebie stylu, przedstawiając pesymistyczne spojrzenie na miłość, konsumpcję oraz współczesne relacje międzyludzkie. Wygląda na to, że raper przed pierwszym z koncertów na stadionie postanowił wczuć się w rolę bohatera albumu i sam wybrał się w podróż po Warszawie.
Taco wpadł do fanów pod Narodowy. Przyjechał... rowerem
''Do końca życia będę fanom wdzięczny. Ale nie wychodzę już do fanów po koncercie'' - tak Taco twierdzi w wydanej w 2020 roku piosence Toskania Outro. Fani rapera już w 2024 roku przekonali się, że te słowa są nieaktualne. Taco wyszedł wtedy do nich m.in. właśnie po koncercie na Narodowym, gdzie chętnie pozował do zdjęć i rozdawał autografy. Nie inaczej było podczas tegorocznej trasy. Taco tym razem jednak kompletnie zaskoczył. 22 maja około południa przyjechał pod warszawski stadion na rowerze i zamiast udać się prosto na backstage, podjechał pod same barierki, gdzie jego fani czekali w długiej kolejce po merch z trasy.