fot. YouTube @Andziaks
Andziaks nie ma ostatnio łatwego czasu. Influencerka mierzy się z kolejnymi krytycznymi komentarzami i sytuacjami, które wywołują dyskusje w sieci. Tym razem uwagę internautów przyciągnęła relacja kobiety podającej się za jej sąsiadkę, która opowiedziała, jak wygląda życie w pobliżu posiadłości Trochonowiczów. Andziaks szybko odniosła się do tych słów, twierdząc, że autorka nagrania wcale nie jest jej sąsiadką i sugerując, że cała sytuacja została przedstawiona w sposób mający przynieść rozgłos.
Andziaks mierzy się z hejtem po aferze z aktywistami. Twierdzi, że dostaje groźby >>
Tak ma wyglądać życie obok Andziaks
Temat sąsiedztwa Andziaks wywołał spore poruszenie w sieci po tym, jak jedna z użytkowniczek TikToka podzieliła się swoją relacją dotyczącą życia w okolicy posiadłości influencerki. Kobieta twierdziła, że zakup domu w spokojnej części pod Wilanowem miał być spełnieniem marzeń, jednak z czasem sytuacja miała się zmienić za sprawą popularności właścicielki jednej z pobliskich rezydencji. W nagraniu tiktokerka opowiadała m.in. o uciążliwościach związanych z dużą liczbą paczek, wizytami gości oraz zainteresowaniem mediów wokół domu Andziaks. Jak przekonywała, okolica, która miała kojarzyć się z ciszą i spokojem, z czasem zaczęła wyglądać zupełnie inaczej:
Zimą ten dom po prostu świeci lampeczkami na 500 metrów, miga. Regularnie chodnik jest zastawiony paletami z paczkami PR. Jak przyjeżdżają znajomi tej osoby, to chodnik służy jako parking. A pewnego dnia przychodzą aktywiści, zjeżdżają się reporterzy i generalnie jest harmider. Nie da się przejechać ulicą. I tak wygląda sąsiedztwo Andziaks.
Do swojej relacji autorka nagrania miała dołączyć również zdjęcia, które, w jej ocenie, potwierdzały przedstawioną historię. Materiał szybko zdobył popularność w sieci, jednak dziś próżno szukać go już na profilu użytkowniczki TikToka.
Niedługo później do sprawy odniosła się sama Andziaks. Influencerka zaprzeczyła, by autorka nagrania była jej sąsiadką, oraz stwierdziła, że przedstawiona historia nie odpowiada rzeczywistości. Jej zdaniem kobieta próbuje wykorzystać sytuację do zdobycia popularności. Andziaks podkreśliła również, że nie zgadza się m.in. z twierdzeniami o zastawianiu chodnika paczkami czy utrudnianiu przejazdu przez osoby odwiedzające jej dom. Cała sytuacja pozostaje więc kwestią dwóch różnych wersji wydarzeń - jednej przedstawionej przez użytkowniczkę TikToka i drugiej przez samą influencerkę.
'Przepraszam, to dla atencji' - hejter do Andziaks, gdy ta zdobyła jego dane >>