Reklama
placeholder
News

Andziaks mierzy się z hejtem po aferze z aktywistami. Twierdzi, że dostaje groźby

Andziaks mierzy się z hejtem po aferze z aktywistami. Twierdzi, że dostaje groźby

fot. Instagram: @andziaks

Reklama
Reklama
placeholder

Andziaks przechodzi trudny czas. Ma to związek z głośno komentowaną aferą z udziałem aktywistów. 

Aktywiści z nowo powstałego Ruchu Klimatycznego Jazda! 22 lipca 2026 roku oblali sztucznymi odchodami m.in. sklep Andziaks w centrum Warszawy oraz jej willę. Influencerka odniosła się do sytuacji na InstaStory. Przyznała, że ''psychicznie nie czuję się najlepiej'' i ''czuję, że jej bezpieczeństwo zostało zaburzone''. Niedługo potem zapowiedziała, że zrobi wszystko, aby aktywiści ponieśli konsekwencje. W związku z tym zatrudniła prawnika. Okazuje się, że akcja aktywistów nie jest obecnie jej jedynym problemem. Andziaks przekazała swoim obserwatorom, że dostaje groźby i hejterskie SMS-y. Postanowiła też upublicznić wizerunek jednej z kobiet, która wysłała jej wiadomość.

Andziaks uderzyła w hejterów. Obrazili nawet jej dzieci

Andziaks podzieliła się ze swoimi obserwatorami m.in. zrzutem ekranu jednego z SMS-ów, który przyszedł do jej sklepu w Poznaniu. Jego słowa są niewarte przytaczania. Zaraz potem influencerka opublikowała na InstaStory nagranie, w którym przekazała:

Słuchajcie, ja od wczoraj dostałam tyle SMS-ów z różnymi groźbami, nieprzyjemnościami, telefonów, i wiecie co? Czytając takiego SMS-a, człowiek nie wie, kto to pisze, denerwuje się, stresuje. To są takie czasy, gdzie w przeciągu chwili możemy się dowiedzieć, kto jest pod danym numerem telefonu. Ja się dziwię, że ludzie po prostu myślą sobie, że są bezkarni, że są anonimowi. Nie są anonimowi. I teraz pokażę wam, kto mnie od wczoraj dręczy.

Po tym, jak Andziaks upubliczniła wizerunek hejterki, odezwała się do niej pewna internautka, która zauważyła, że:

Ta kobieta, która wypisywała do was wiadomości jest już dość znana na TikToku za pisanie ludziom, że ich "bachory powinny z*echnąć", że ona nienawidzi wszystkich bachorów i cieszy się z każdej krzywdy dziecka. Ponoć już miała być zgłaszana, ale widać, że zamiast konsekwencji są jeszcze gorsze posunięcia.

Andziaks zwróciła się też do hejterów i zapewniła, że nie pozwoli sobie na to, aby zastraszali zarówno ją, jak i jej dzieci:

Ja sobie nie pozwolę, żeby takie popaprańce, bo dla mnie to są popaprańce, robiły takie rzeczy. Mnie ich opinia nie interesuje. Nie pozwolę sobie, żeby mnie zastraszać, żeby wypisywać do mnie coś o moich dzieciach. Jeżeli ktokolwiek będzie wysyłał do mnie SMS-y z pogróżkami, dzwonił do mnie z pogróżkami, jeżeli ktokolwiek będzie chciał się zbliżyć do mnie i mojej rodziny, to ja tego tak nie odpuszczę. Ja zrobię wszystko, żeby każda z tych osób poniosła konsekwencje prawne. Ja sobie nie pozwolę na to, żeby mnie tak traktowano. Mówię kategoryczne "dość" i naprawdę, proszę mi wierzyć, że zrobię wszystko, WSZYSTKO, wydam każdą złotówkę na to, żeby każda z tych osób poniosła ciężkie konsekwencje swoich czynów.

Andziaks w momencie protestu aktywistów miała przebywać w domu wraz ze swoim 6-miesięczym synem Franco. Przypomnijmy, że influencerka i jej mąż Luka doczekali się też córki Charlie, która ma obecnie 6 lat.

Reklama
placeholder
Zobacz też
Dostępność kanałów Kontakt Logotypy 4FUN Prywatność Obowiązek informacyjny Regulamin serwisu Informacje o nadawcy
Screen Network naEKRANIE
2026 4FUN sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Reklama