fot. materiały klienta
Jeszcze kilka lat temu model usług komórkowych wyglądał właściwie zawsze tak samo. Telefon, karta SIM, abonament podpisany na dwa lata i pakiet gigabajtów, którego lepiej było pilnować do ostatniego dnia miesiąca. Jeśli danych zabrakło wcześniej, zaczynała się kombinacja: Wi-Fi w kawiarni, ograniczanie aplikacji, czasem dokupienie pakietu. Dziś korzystamy z sieci zupełnie inaczej. Internet przestał być usługą przypisaną tylko do jednego telefonu.
Internet jest już wszędzie
Wystarczy spojrzeć na zwykły dzień. Rano sprawdzamy pocztę na laptopie. W ciągu dnia korzystamy z komunikatorów w telefonie. Po południu tablet zastępuje komputer przy przeglądaniu wiadomości albo oglądaniu seriali. A w międzyczasie smartwatch wyświetla mapę podczas biegu czy jazdy na rowerze. Dodajmy do tego fakt, że niektórzy potrzebują również internetu mobilnego jako domowego, jeśli np. wynajmują mieszkanie i nie mogą podłączyć w nim światłowodu, bo właściciel nie zgadza się na wiercenie w ścianach i kable.
W takiej rzeczywistości klasyczny model abonamentu zaczyna po prostu trochę nie pasować do sposobu, w jaki naprawdę korzystamy z sieci. Jedna umowa, jedno urządzenie, jedna karta SIM. Coraz więcej osób szuka więc rozwiązania bardziej elastycznego. Stąd popularność usług opartych na subskrypcji.
Internet jak usługa subskrypcyjna
W modelu subskrypcyjnym mobilny internet działa podobnie jak platformy streamingowe czy aplikacje. Nie podpisuje się wieloletniej umowy. Usługa odnawia się co miesiąc, do momentu, aż sami zdecydujemy się z niej zrezygnować. Wszystkim zarządza się w aplikacji: użytkownik wybiera plan, aktywuje go i wszystko obsługuje w telefonie. Zmiana planu, sprawdzenie zużycia danych, włączenie dodatkowego pakietu czy dodanie kolejnej karty SIM zajmuje zwykle kilkadziesiąt sekund. Tak to działa w Orange Flex.
Dla wielu osób to spora różnica w porównaniu z klasycznym abonamentem, który przez lata kojarzył się z wizytą w salonie, podpisywaniem dokumentów i długą umową, której nie można zmienić w trakcie bez ponoszenia sporych kosztów. W modelu subskrypcyjnym sytuacja jest prostsza. Internet działa tak długo, jak długo chcemy z niego korzystać.
Internet nie tylko w smartfonie
Jedna z rzeczy, która w ostatnich latach zmieniła się najbardziej, to liczba urządzeń podłączonych do internetu. Telefon przestał być jedynym miejscem, w którym korzystamy z sieci.
Dlatego w Orange Flex jeden plan można rozszerzyć o dodatkowe karty SIM z tym samym numerem, bez dopłat. Dzięki temu internet działa także w innych urządzeniach, na przykład w smartwatchu z LTE, tablecie, laptopie albo mobilnym routerze. W praktyce oznacza to, że zamiast kilku osobnych umów można zarządzać wszystkim w jednym miejscu, w cenie jednego planu komórkowego.
To rozwiązanie doceniają szczególnie osoby pracujące mobilnie. Jeśli ktoś często zmienia miejsce pracy, pracuje z laptopa w podróży albo udostępnia internet kilku urządzeniom jednocześnie, taka elastyczność po prostu się przydaje.
Nielimitowany internet bez pilnowania gigabajtów
Przy dzieleniu pakietu pomiędzy kilka urządzeń bardzo przydaje się nielimitowany internet. Nie trzeba wtedy zastanawiać się, czy aktualizacja aplikacji albo obejrzenie filmu w podróży nie „zje” połowy pakietu danych. Internet jest po prostu dostępny. W Orange Flex w najwyższym planie mamy do dyspozycji internet UNLMTD, który nie zwalnia niezależnie od zużycia.
Natomiast osobom, które mają mniejsze potrzeby i decydują się na niższy plan (75 lub 150 GB), aplikacja pozwala w każdej chwili sprawdzić, ile danych zostało do końca okresu rozliczeniowego. Jeśli potrzeby się zmienią, plan można zmienić praktycznie od ręki albo jednorazowo dokupić pakiet nielimitowanego internetu na 7 bądź 30 dni. To niby drobiazg, ale w praktyce daje poczucie kontroli, którego często brakowało w tradycyjnych ofertach telekomunikacyjnych.
Internet w podróży
Mobilny internet przydaje się również wtedy, gdy wyjeżdżamy za granicę. Nawigacja, komunikatory, dostęp do dokumentów czy rezerwacje noclegów sprawiają, że trudno dziś funkcjonować w podróży bez połączenia z siecią. W krajach Unii Europejskiej obowiązuje zasada Roam Like at Home. Oznacza to, że rozmowy, SMS-y i MMS-y rozliczane są tak jak w Polsce, a internet zużywany jest z krajowego pakietu danych - im więcej mamy w Polsce, tym więcej w UE.
W Orange Flex po wykorzystaniu limitu transmisja danych zostaje zatrzymana. Użytkownik dostaje powiadomienie i sam decyduje, czy chce dokupić dodatkowy pakiet. Dzięki temu nie pojawiają się niespodziewane koszty. Poza Unią Europejską internet działa po zakupie odpowiedniego pakietu danych w aplikacji i również tylko do jego limitu. Nie ma możliwości połączyć się z zagraniczną siecią niechcący i przeżyć szok, gdy przyjdzie rachunek po wakacjach (zreszą w tej usłudze nie ma klasycznych "rachunków" - płatności pobierają się automatycznie z karty lub z doładowania konta BLIKIEM).
Internet dopasowany do codziennego życia
Zmiana w sposobie korzystania z mobilnego internetu jest częścią większej zmiany w świecie usług cyfrowych. Coraz więcej rzeczy działa dziś w formie subskrypcji. Dotyczy to muzyki, filmów, oprogramowania, a coraz częściej także usług telekomunikacyjnych. Internet przestaje być czymś przypisanym do jednego telefonu i jednej umowy podpisanej na lata. Zamiast tego staje się usługą, którą można dopasować do tego, jak naprawdę korzystamy z sieci. Właśnie w takich sytuacjach elastyczne rozwiązania, takie jak Orange Flex, zaczynają mieć sens. Internet działa tam, gdzie jest potrzebny, a użytkownik decyduje, jak długo z niego korzysta, i dopasowuje wielkość pakietu do zmieniających się potrzeb.
Artykuł sponsorowany