fot. YouTube @SKOLIMLatino / @Doda_Official / @ralphkaminski / @KrzysztofSkibaKanalOficjalny
Wypowiedź Skolima na temat planowanego przez rząd wsparcia finansowego dla artystów szybko przerodziła się w jedną z głośniejszych dyskusji w ostatnim czasie w polskim show-biznesie. Muzyk ostro skrytykował pomysł dopłat z budżetu państwa dla twórców, używając przy tym mocnych i wulgarnych określeń wobec części środowiska, co wywołało natychmiastową reakcję innych artystów. Jego słowa uznano za przekroczenie granicy, a w odpowiedzi głos zabrali m.in. Doda, Anna Rusowicz, Ralph Kaminski oraz Wini, którzy publicznie odnieśli się krytycznie do jego wypowiedzi, podkreślając, że tego typu komentarze są nieakceptowalne w debacie o sytuacji artystów. W efekcie cała sprawa nabrała charakteru ogólnobranżowej wymiany zdań, a dyskusja w sieci tylko się nasiliła. Poniżej wyjaśniamy, o co dokładnie chodzi w całej tej aferze.
Skolim: koncerty w czerwcu 2026. Gdzie wystąpi? >>
Branża muzyczna nie pozostawiła słów Skolima bez odpowiedzi
W pierwszej kolejności należy zauważyć, że projekt Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zakłada stworzenie statusu „artysty zawodowego” oraz wprowadzenie systemu dopłat do składek ZUS dla twórców o niskich i nieregularnych dochodach. W praktyce oznacza to częściowe finansowanie składek przez państwo dla osób spełniających określone kryteria dochodowe i posiadających udokumentowaną działalność artystyczną, co ma zapewnić im dostęp do podstawowego zabezpieczenia socjalnego, zdrowotnego i emerytalnego. To właśnie ten pomysł stał się osią krytyki ze strony Skolima, który w ostrej wypowiedzi sprzeciwił się finansowaniu artystów z budżetu państwa. Muzyk stwierdził m.in.:
Pojechałem dzisiaj na live o tych k****ch artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści albo ci starzy przech*ali całą karierę, p*******i, albo ci młodzi robią taką c*****ą muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. (...) Nigdy na to nie pozwolę.
Konrad Skolimowski wskazał również, że jego zdaniem środki publiczne powinny w pierwszej kolejności trafiać do osób najbardziej potrzebujących, w tym chorych dzieci, rodzin borykających się z kosztownym leczeniem czy osób znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej. Według muzyka to właśnie takie cele powinny być priorytetem dla państwa, a nie dopłaty do składek dla przedstawicieli środowiska artystycznego.
Na jego słowa szybko zareagowało środowisko artystyczne. Najgłośniej odpowiedziała Doda w mediach społecznościowych, która nie ukrywała oburzenia zarówno samą krytyką projektu, jak i językiem, którego użył Skolim. Wokalistka stwierdziła, że jego wypowiedź jest „szokująca, obrzydliwa i naprawdę ohydna”, a osoby rozpowszechniające takie słowa przyczyniają się do nakręcania niepotrzebnego hejtu wobec artystów. Jak podkreśliła, wrzucanie całego środowiska do jednego worka jest wyjątkowo krzywdzące, ponieważ obok gwiazd zarabiających duże pieniądze funkcjonują również twórcy, którzy mimo ogromnego talentu nie są w stanie utrzymać siebie czy swoich rodzin wyłącznie ze swojej działalności artystycznej:
Każda osoba, która udostępnia szokującą, obrzydliwą i naprawdę ohydną wypowiedź Skolima, nie spodziewałam się po nim tego, wydawało mi się, że ma trochę więcej empatii, nie wiem może był pod wpływem czegoś, który wyzywa artystów od k***w i n********w, mówiąc, że nie zasługują na żadną pomoc rządu, bo dzieci są chore, przyczynia się do naprawdę ohydnego hejtu, który i tak mamy w nadmiarze od wielu lat i to głównie my.
Doda zwróciła również uwagę, że zna wielu artystów, którzy są znacznie bardziej utalentowani od najbardziej rozpoznawalnych gwiazd, jednak nigdy nie osiągną podobnych zarobków. Przypomniała także, że część twórców zostaje doceniona dopiero po śm*erci, kiedy inni zaczynają zarabiać na ich dorobku:
Ale znam też ludzi, którzy są tysiąc razy bardziej utalentowani ode mnie i miliard razy bardziej utalentowani od Skolima, a mimo to nigdy nie zarobią nawet jednej setnej tego, co ja. Często stają się doceniani dopiero po śmierci, kiedy ktoś inny zaczyna monetyzować ich talent. Najbardziej utalentowani artyści, którzy mają wiele wartości do przekazania, czasami nie mają co do garnka włożyć.
Na odpowiedź Skolima skierowaną do Dody również nie trzeba było długo czekać. Muzyk odniósł się do jej krytyki w opublikowanym nagraniu, dając do zrozumienia, że komentarze wokalistki nie zrobiły na nim większego wrażenia. Podkreślił, że swoją popularność i pozycję na rynku zawdzięcza przede wszystkim muzyce oraz fanom, a nie medialnym konfliktom:
Nie na paliwie Skolim uznanie ludzi zdobył, znaczy teraz tak. Nie na kiełbasie czy perfumach. Finalnie też oczywiście, bardzo się cieszę, bo to wszystko jest mega sukcesem. Natomiast 26 złotych płyt, 16 platyn, cztery diamenty... z muzyki mnie ludzie poznali, nie z dram, nie ze świecenia d**ą, nie z wyzywania innych ludzi, czasem się odpalam. Ludzie mnie poznali na muzyce i to jest najważniejsze i za to chciałem wszystkim podziękować, że mam taką możliwość, że trafiam do tylu ludzi, czy to 18-stki, czy to sylwester, czy Egipt, Turcja, Tunezja (...) To jest chyba najpiękniejsze.
Do dyskusji włączył się także Ralph Kaminski, który próbował spojrzeć na sprawę szerzej. Artysta przypomniał na swoim profilu na Instagramie, że osoby takie jak on, Doda czy sam Skolim stanowią jedynie niewielki procent całego środowiska. Podkreślał, że projekt ustawy nie został przygotowany z myślą o najbogatszych gwiazdach, lecz o tysiącach mniej znanych twórców, którzy regularnie pracują w kulturze, ale nie mają stabilnych dochodów:
Artyści to nie tylko te gwiazdy czy celebryci, których państwo tak niektórych nie lubią, tylko jest mnóstwo ludzi, których wy nie widzicie, którzy potrzebują wsparcia.
Artysta zwrócił również uwagę, że wokalista disco ma ogromny wpływ na swoich odbiorców i jako jedna z najpopularniejszych postaci na polskiej scenie muzycznej powinien ważyć swoje wypowiedzi:
Weź ty chłopie, przeproś może po tym, co powiedziałeś. Pamiętaj, że masz ogromną moc. Grasz 500 koncertów rocznie. Weź ty wytłumacz, bo ja rozumiem, że cię poniosło. Mnie też czasami poniesie.
Kaminski przy okazji wspominał także własne początki w branży, gdy pracował za niewielkie stawki i przez długi czas nie było go stać nawet na opłacanie wszystkich składek.
Głos w sprawie postanowiła zabrać również Majka Jeżowska. W rozmowie z Faktem wokalistka nie szczędziła Skolimowi mocnych słów i otwarcie skrytykowała zarówno jego wypowiedź, jak i sposób, w jaki mówił o innych twórcach. Jej zdaniem popularność i wysokie zarobki nie powinny być argumentem do oceniania całego środowiska artystycznego:
Skolim to niestety prostak, żaden artysta. Podoba się dzieciom, zarabia miliony.
Do sprawy odniosła się również Anna Rusowicz, która w swoim wpisie na Instagramie podkreśliła, że pojęcie artysty jest znacznie szersze, niż często przedstawia się w medialnych dyskusjach, a problemy finansowe dotyczą przede wszystkim mniej znanych twórców, a nie jedynie największych gwiazd sceny. Wokalistka zwróciła uwagę, że brak stabilności może wypychać część artystów z zawodu lub zmuszać ich do tworzenia pod oczekiwania masowej publiczności. Jak zaznaczyła:
Zwolennicy tego podejścia uważają, że trudna sytuacja życiowa i brak dostatku zmuszą twórcę do rezygnacji ze swej roboty (w której jest dobry, ma wykształcenie w tym kierunku) albo do tworzenia tego, co kocha masa. Czyli pójścia na tzw. łatwiznę.
Do dyskusji włączył się również Wini, który zwrócił uwagę, że problemem nie jest sama ustawa, lecz sposób prowadzenia debaty publicznej, która coraz częściej, jego zdaniem, opiera się na emocjach i wzajemnych oskarżeniach zamiast merytorycznej rozmowy:
Jest bardzo nieciekawa dyskusja na ten temat, gdzie obraża się ludzi. I nie chodzi o to, czy ustawa jest zasadna tylko po to, żeby zadowolić swoje mięso wyborcze i nie mówię tylko o politykach, ale też o artystach.
Najostrzej raper w swoim filmiku odniósł się jednak do Skolima, krytykując zarówno jego wypowiedź, jak i sposób funkcjonowania w branży. Wini zaznaczył, że nie widzi nic złego w komercyjnym sukcesie, ale jego zdaniem nie powinno to być podstawą do oceniania innych twórców:
Trochę się ostatnio zbulwersowałem wypowiedzią Skolima. Multimilioner, który robi muzykę niskich lotów, która podoba się masom. Nie widzę w tym absolutnie nic złego. Natomiast dlatego m.in. zarabia dobry pieniądz i dlatego, że ma bardzo dobrą promocję, np. taką jak kupowanie wyświetleń. I on nagle tak mówi o innych artystach.
Szerokim echem odbiła się także reakcja Krzysztofa Skiby, który w obszernym wpisie odniósł się bezpośrednio do słów Skolima. Podkreślił, że problemem jest język i brak szacunku wobec innych twórców. Dodał też mocny komentarz o empatii i ocenianiu innych:
To nie jest fajne, gdy bogaty naśmiewa się z biednych. Spytaj swojej babci. Tak, tej co ostatnio po naszym koncercie w Krakowie, robiła sobie ze mną zdjęcie. Ona ci to potwierdzi.
Lider zespołu Big Cyc przypomniał również, że wielu artystów funkcjonuje poza mainstreamem i przez lata zmaga się z trudną sytuacją finansową, mimo wykształcenia i doświadczenia. Wskazał też, że planowane wsparcie nie dotyczy najbogatszych gwiazd, lecz właśnie tej najgorzej sytuowanej części środowiska:
Ja i Ty nie potrzebujemy żadnych emerytur. Ja sprzedałem miliony płyt, a Ty grasz koncerty w każdej dziurze, bo jesteś na fali. Ale są tacy artyści, którzy nie odnieśli sukcesu. Swoją niemądrą wypowiedzią naszczułeś na biedaków. Zrobiłeś prezent głupiej gawiedzi, która zawsze się cieszy z takich populistycznych, ostrych wysrywów.
W swoim wpisie odniósł się także do historii wielkich twórców, którzy za życia pozostawali niedocenieni:
Wybitny kompozytor Amadeusz Mozart został pochowany w zbiorowym grobie dla biedaków, bo miał długi. Dziś w Wiedniu i w całej Europie ma swoje place, ulice i pomniki, a największe orkiestry świata grają jego kompozycje. Polski poeta Norwid zmarł z biedy i głodu w paryskim przytułku. (...) Malarz Władysław Strzemiński zmarł w latach 50. w Łodzi z głodu. (...) Wątpię abyś Ty po śmierci miał swoje muzeum, albo aby uczyli o Twoich piosenkach w szkole.
Do sprawy odniosła się również Marta Cienkowska. Szefowa resortu kultury jasno zaznaczyła, że nie akceptuje takiego tonu w odniesieniu do polskich twórców i ich dorobku, zwracając uwagę, że wielu z nich realnie współtworzyło współczesną kulturę i tożsamość kraju. Ministra oceniła, że tego typu komentarze nie powinny pojawiać się w przestrzeni publicznej, ponieważ w jej opinii są skrajnie nieadekwatne do powagi tematu:
Według mnie to jest zwykłe mówienie pod publiczkę, żeby zyskać większy pogłos.
Warto zauważyć, że niejednokrotnie przedstawiciele środowiska artystycznego publicznie odnosili się do kwestii wysokości swoich emerytur, podkreślając przy tym rozczarowanie obowiązującym systemem świadczeń i brak adekwatnego odzwierciedlenia wieloletniej pracy twórczej. Jednym z najczęściej przywoływanych przykładów jest Maryla Rodowicz, która w jednym z wywiadów mówiła:
To jest smutny temat. W tej chwili mam więcej - ponad dwójkę. Moje koty więcej przejadają.
Jej wypowiedź odbiła się szerokim echem i stała się punktem odniesienia w szerszej dyskusji o sytuacji emerytalnej artystów w Polsce oraz o tym, jak ich wieloletnia działalność sceniczna przekłada się na realne świadczenia po zakończeniu kariery.
Skolim wszedł w biznes mięsny >>
Co o tym wszystkim myślicie?