fot. Instagram: @marysiaschreiber
Marianna Schreiber i Piotr Korczarowski w listopadzie 2025 roku po raz drugi ogłosili swoje rozstanie. Okazuje się, że para jednak postanowiła dać sobie kolejną szansę.
Marianna Schreiber od 2015 roku była w związku posłem PiS Łukaszem Schreiberem. Doczekali się córki Patrycji. Na początku marca 2024 roku polityk przekazał w jednym z wywiadów, że wspólnie z żoną podjęli decyzję o separacji. Marianna szybko na to odpowiedziała twierdząc, że nie miała o niczym pojęcia. Pod koniec 2024 roku celebrytka ogłosiła, że jej serce znów jest zajęte, tym razem przez byłego polityka PiS - Przemysława Czarneckiego. Ich związek nie trwał długo. Rozstali się na początku kwietnia 2025 roku. Jakiś czas później Marianna przedstawiła internautom swojego kolejnego partnera. Został nim były współpracownik Grzegorza Brauna - Piotr Korczarowski. Para rozstała się w lipcu 2025 roku. Zaledwie miesiąc później postanowili spróbować naprawić swoją relację i zaręczyli się. 20 listopada 2025 Marianna poinformowała, że znów rozstała się z Korczarowskim, tym razem definitywnie. Okazuje się, że zmieniła zdanie.
Marianna Schreiber chce pójść na studia. Kierunek może zdziwić – albo i nie >>
Marianna Schreiber i Piotr Korczarowski znowu są razem
Marianna Schreiber potwierdziła powrót do Piotra Korczarowskiego podczas konferencji przed galą Prime MMA. Para pocałowała się nawet na oczach kamer. Wyraźnie poruszona celebrytka stwierdziła:
Zrozumiałam, że nic nie ma znaczenia. Ani pieniądze, ani to co o nas piszą, ani ile razy się rozstaliśmy, tylko ma znaczenie to, co się czuje sercem, i że razem patrzymy w jednym kierunku.
Niedługo potem Korczarowski odniósł się do powrotu do Marianny na swoim profilu na Instagramie. Do ich wspólnego zdjęcia dołączył następujący opis:
Choć bywa trudno, choć życie plącze nam ścieżki, choć nie zawsze układa się tak, jak sobie wymarzymy, to walczyć o siebie jest rzeczą piękną, bo tylko miłość kobiety i mężczyzny jest uczuciem, które, gdy jest prawdziwe, nie da mu się oprzeć! To uczucie głębsze od troski i pożądania. To szczera chęć spędzania razem czasu w kłótni i chorobie. To tęsknota za obecnością, choćby w ciszy. To potrzeba złapania spojrzenia. Odnalezienia się w tłumie. I ten cudowny komfort psychiczny, że jest choć jedna osoba na Ziemi, która chce nas rozumieć, bo jesteśmy jej WYBOREM, a nie WYROKIEM.
W dalszej części wpisu można przeczytać:
I warto szukać takiej miłości całe życie! A gdy się już na nią trafi, nie można zakładać, że będzie idealnie, że będzie jak w bajce. Bóg nie zsyła nam gotowych rozwiązań. Nie załatwia za nas problemów. On daje nam SZANSĘ, by zasłużyć na to, co dla nas przewidział. Dlatego Bóg kocha człowieka, bo wierzy w nasze dobro. W naszą szczerą chęć przemiany. W to, że gdy odda nam ziarno, nie zmarnujemy go, lecz zasadzimy. Będziemy dbać o nie i walczyć, by wydało owoce. I taka właśnie jest miłość: najcenniejszy dar Boga dla człowieka, dający szansę na prawdziwe szczęście i spełnienie. Tylko skrajnie nieszczęśliwi fundamentalisci odmawiają człowiekowi drogi do szczęścia, gdy ta nie prowadzi przez ich "święte zapisy". Bóg jest w nas. W naszych sercach i sumieniach, a nie spisanych piórem dogmatach. Bóg nas inspiruje, a nie ogranicza. A największą inspiracją w historii rasy ludzkiej ZAWSZE była miłość, dająca siłę i natchnienie, dająca wiarę i szczęście. A przede wszystkim ŻYCIE! Tam bowiem gdzie życie, tam musi być Bóg!