fot. YouTube: Britney Spears
Britney Spears została aresztowana po tym, jak policja zatrzymała ją za jazdę pod wpływem alk*holu i nark*tyków. Na temat incydentu wypowiedział się już menadżer artystki.
Zachowanie Britney Spears staje się coraz bardziej niepokojące. Przypomnijmy, że pod koniec października 2025 roku piosenkarka po raz kolejny znalazła się w centrum uwagi po tym, jak do sieci trafiło nagranie z jej nocnej przejażdżki po ulicach Kalifornii. Mówi się, że 44-latka miała wtedy wielokrotnie miała łamać przepisy i narażać innych uczestników ruchu drogowego. Niektórzy fani piosenkarki byli wtedy tak bardzo zaniepokojeni, że zaczęli zastanawiać się, czy ze względu na jej zły stan psychiczny nie lepiej by było, gdyby jej zniesiona w listopadzie 2021 roku kuratela została przywrócona. Podobnego zdania mieli być również bliscy piosenkarki. To, co wydarzyło się na początku marca 2026 roku, nie pozostawia wątpliwości co to tego, że z Britney nie jest najlepiej i prawdopodobnie potrzebuje pomocy specjalisty.
Britney Spears usunęła konto na Instagramie. Wcześniej dodała niepokojące wpisy >>
Britney Spears aresztowana za jazdę pod wpływem alk*holu i nark*tyków. Jej menadżer zabrał głos
Britney Spears w środę 4 marca 2026 roku została zatrzymana przez Kalifornijski Patrol Drogowy. Zagraniczne portale najpierw przekazały, że została zatrzymana za prowadzenie samochodu wyłącznie pod wpływem alk*holu. Sytuacja miała miejsce w hrabstwie Ventura. Jak udało się ustalić zagranicznym portalom, piosenkarka około godziny 21:30 czasu lokalnego została skuta kajdankami. Kilka godzin później przebywała już w areszcie, z którego miała zostać zwolniona około 6:00 rano. Według Daily Mail pościg za piosenkarką trwał godzinę. Z relacji dyspozytora numeru 911 rozpoczął ię on około 20:13. Britney miała wtedy manewrować między pasami na autostradzie 101. Dyspozytor dopiero o 21:23 miał otrzymać informację o tym, że Britney opuściła samochód. Według zapisu rozmowy zanim to się stało, dyspozytor usłyszał:
Sedan, nieregularne hamowanie, skręcanie i jazda bez tylnego światła.
Zagraniczne media początkowo dowiedziały się też, że 4 maja 2026 roku artystka ma stawić się w sądzie i odpowiedzieć na zarzut prowadzenia samochodu pod wpływem alk*holu. Na temat incydentu zdążył wypowiedzieć się już menadżer Britney - Cade Hudson. Oto co przekazał w oświadczeniu:
To był nieszczęśliwy incydent, którego nie da się usprawiedliwić. Britney podejmie właściwe kroki i będzie przestrzegać prawa. Mamy nadzieję, że to będzie pierwszy krok w kierunku długo oczekiwanej zmiany, która musi nastąpić w jej życiu. Miejmy też nadzieję, że otrzyma pomoc i wsparcie, których potrzebuje w tym trudnym czasie.
Niedługo po tym, jak oświadczenie menadźera trafiło do sieci, Kalifornijska Policja Drogowa przekazała mediom nowe niepokojące informacje na temat incydentu. W oświadczeniu można przeczytać, że Britney Spears wykazywała "oznaki zaburzenia" po zatrzymaniu przez funkcjonariuszy. Wiadomo też, że przeszła kilka testów trzeźwości, po których usłyszała zarzut prowadzenia pojazdu nie tylko pod wpływem alk*holu, ale też nark*tyków. Ponadto w należącym do piosenkarki BMW znaleziono substancję nieznanego pochodzenia.