fot. TikTok: @martynatarmasewicz
Polska podróżniczka postanowiła spróbować mięsa z psa. Zrobiła to podczas pobytu na wyspie Sumatra w Indonezji.
Martyna Tarmasewicz, która opisuje się jako "specjalistka od czerpania radości z życia", w lipcu 2026 roku wybrała się do jednej z indonezyjskich restauracji znajdującej się tuż nad jeziorem Toba. W menu tego lokalu szczególną uwagę podróżniczki przyciągnął pies przyrządzony na dwa sposoby. Martyna Tarmasewicz zamówiła zarówno zupę z psa, jak i mięso.
Nie uwierzycie z czym Erling Haaland wrócił z mundialu. 'Poszedł za mną do domu' >>
Polska podróżniczka stwierdziła, że mięso z psa smakuje ''nawet spoko''
Martyna Tarmasewicz zrelacjonowała wizytę w indonezyjskiej restauracji na swoim profilu na TikToku. Podróżniczka najpierw spróbowała pierwszego dania, czyli zupy z psa. Jej zdaniem smakowała ona podobnie jak rosół:
Pachnie jak jakaś zupka z jagnięciny. Smakuje w sumie jak rosół z jakimiś dziwnymi przyprawami, ale tu w Indonezji mają inne przyprawy, także nic takiego specjalnego.
Potem przyszedł czas na drugie danie. Zdaniem podróżniczki mięso z psa też nie było złe:
Jest bardzo dużo przypraw, jest ostre, jest dużo chilli. Konsystencja jest taka mięciutka, delikatniejsza, ale ze sporą ilością tłuszczyku i jest słodsze. Nawet spoko.
Martyna Tarmasewicz niedługo przed spróbowaniem mięsa wspomniała, że:
No to jest część podróżowania, trzeba mieć otwartą głowę, więc właśnie próbujemy psa.
Warto wspomnieć, że w Indonezji handel mięsem psów nie jest uregulowany w indonezyjskim systemie prawnym. W związku z tym praktyka ta jest wciąż tolerowana i stosunkowo powszechna w niektórych regionach. O tym, jak wyglądała zupa i mięso z psa, możecie przekonać się poniżej: