News

Kinga Rusin – memy i komentarze, a najlepsze to te od celebrytów

Kinga Rusin – memy i komentarze, a najlepsze to te od celebrytów

Fot. screen Instagram.com/kingarusin

Kinga Rusin została bohaterką memów. Najlepsze żarty i komentarze o dziennikarce to te… od celebrytów. Zobaczcie! 

Ona by tak chciała… spać tu ze mną! Parodia rodziców to mistrzostwo! >>  

Kinga Rusin na imprezie z Adele i Beyonce

Jakiś czas temu Kinga Rusin pochwaliła się na Instagramie wspólnym zdjęciem z Adele. Jak się okazało dziennikarka i brytyjska wokalistka bawiły się na jednej, zamkniętej imprezie, którą zorganizowali Beyonce i Jay-Z. Kinga Rusin ze szczegółami opisała jak spędziła wieczór po Oscarach 2020. Wspomniała m.in. o tym, że Adele namawiała ją na założenie kapci, Jay-Z uczył ją układu tanecznego, z Leonardo DiCaprio tańczyła przez chwilę za rękę, Bradley Cooper posyłał jej uśmiechy, a ‪Beyonce patrząc na jej brokatowy garnitur stwierdziła, że dziennikarka ją przyćmiła.

Zdjęcie Kingi Rusin i Adele obiegło cały świat. O polskiej dziennikarce pisały wszystkie najważniejsze media na świecie, m.in. Daily Mail Celebrity, magazyny Hello!, People oraz E! News. Rusin przyznała, że „nie przewidziała tego szaleństwa” i zarchiwizowała fotkę z Adele. 

W kolejnym poście dziennikarka dodała m.in., że swoją relacją „naraziła się wielu osobom w Los Angeles” (Rusin dostała zaproszenie na zamkniętą imprezę, a później zdradziła wszystko co się na niej działo). Napisała też, że śmieje się z memów na swój temat. 

Kinga Rusin z Adele imprezuje u Jaya-Z! To zdjęcie obiegło świat >> 

Kinga Rusin na imprezie z Adele i Beyonce – memy, komentarze

Z imprezy Kingi Rusin w Hollywood żartują nie tylko „zwykli” internauci, lecz także gwiazdy. W zabawny sposób post Kingi Rusin skomentowały m.in. Katarzyna Nosowska, Małgorzata Rozenek, Doda i żona Kamila Stocha, Ewa Bilan-Stoch. Zobaczcie najlepsze komentarze i memy:

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Podczas wczorajszej podróży w prywatnej strefie @flylot rozmawiałam ze stewardesą o... butach (ja na zdjęciu po przytyciu chyba z 30kg!), a pilot uczył mnie imprezowej instrukcji bezpieczeństwa o nazwie makarena. ?‍♀️?‍♀️ Wiem, brzmi to surrealistycznie. Ale od początku... Tylko ok. 20 osób, na małej podniebnej przestrzeni, z najlepszą muzyką, filmami, z zakazem robienia zdjęć (powyższe to wyjątek poimprezowy). Strefa Business zamknięta i pilnie strzeżona, wejście osobnymi drzwiami, żeby nie dało się nikogo sfotografować. Miejsce w którym wszyscy mogą się wyluzować i zaszaleć! Każdy dostaje na wejściu... kapcie (weszłam w tę opcje) i bawi się bez skrępowania do białego rana. Zaczęło się od rozmowy ze stewardesą o moich trampkach (namawiała mnie na kapcie, których ona sama nie miała na nogach) Szczerze, nie poznała mnie, bo nie jestem szczupła jak przecinek! ?Gadałyśmy zaśmiewając się do momentu, kiedy powiedziałam jak się nazywam... Rozmowa ze stewardesą była przepustką do miłej konwersacji ze stewardem. A później już było totalne szaleństwo! Steward uczył mnie układu tanecznego (bezskutecznie, bo skomplikowany, ale za to było śmiesznie), jedna z pań siedzących obok patrząc na mój strój we flagę amerykańską stwierdziła ze śmiechem, że ją przyćmiłam (miała na sobie ciemnogranatowym welurowy dres), z pewnym panem tańczyłam przez chwilę za rękę (taka była konwencja, a ja siedziałam obok). Otoczony wianuszkiem stewardes Pysiula posyłał mi uśmiechy, ale chyba dlatego, że jego też rozśmieszył mój taniec z pewnym panem. Klan obcokrajowców bawił się we własnym gronie. Pierwszy i drugi pilot wzięli udział w podniebnym start session gospodarzy LOTu. Popis w przejściu dał młody tata, a przy wejściu wykładziną zawładnęli jego synowie. Blondwłosa stewardesa zaproponowała mi przekąski. Kiedy z ciekawością zajrzałam do wózka, który pchała (do jedzenia było do wyboru: carpaccio, sałatki, lub łosoś). W towarzystwie brunetki był pewien brunet, z nim rozmawiałam najdłużej. Zapomniałam o paru osobach, ale ich nie pamietam. Ot taki zwykły lot. Do domu doleciałam o 7.00 rano... Nic mi się nie przyśniło. @flylot bardzo dziękuję

Post udostępniony przez Małgorzata Rozenek-Majdan (@m_rozenek)

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez LovelyTornadoOfChaos&Rainbows (@dodaqueen)

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Last days Za inspirację dla opisu dziękuję @kingarusin Podczas ostatniej podróży do Afryki rozmawiałam z moją bratową o butach, a raczej ich braku u sporej części społeczeństwa, Masaj uczył mnie tradycyjnego tańca choć nie przypuszczał, że znam kogoś kto skacze równie wysoko. Wiem, to brzmi niewiarygodnie ale zacznę od początku. Dwie drogi na krzyż, niezliczona ilość czegoś co nazwalibyście barakami i około 50 tysięcy mieszkańców. Kilka lat temu pokazałam bliskim zdjęcia z Afryki, a ta kobieta była tak wyjątkowa, że teraz w 2020 moja bratowa, mijając tysiące twarzy nagle mówi: to ta piękność z twojego zdjęcia! Spotkanie z Faridah było jak znalezienie igły w stogu siana. Mając bliskich obok chciałam pomóc im zrozumieć dlaczego tak kocham to miejsce. Miejsce gdzie możesz zaszaleć po prostu tam będąc, ale na pewno nie możesz się wyluzować, zwłaszcza kiedy jak cień, podążają za tobą ludzie z najgorszymi chorobami tego świata. Luz jest na plaży. Miejscowe dzieci, najpierw troje, potem kilkanaścioro, recytują swoje imiona, które trudno zapamiętać i uczą mnie układu choreograficznego do jakiejś zabawy, która okazuje się odpowiednikiem tego, co znam z dzieciństwa. Bawimy się do białego.. wróć! do zmroku, bo kiedy robi się ciemno, na plaży nie jest bezpiecznie, a dzieci muszą jeszcze wrócić do domów w buszu. Panuje tam totalna ciemność, nikt nie robi zdjęć. W wiosce każdy chwali mój ubiór, czują dumę kiedy biała nosi afrykańskie wzory. Ja nie wiem co czuć, widząc kilkulatka w polarku w bałwanki, pożółkłe od użytkowania, kiedy temperatura przekracza 30 stopni w cieniu. Uśmiechnięci żyją tak skromnie, że rozdaję im większość moich ubrań. Proszą o szampon, tabletki przeciwbólowe, podpaski, tampony i "wszystko co mi zostanie". Totalne szaleństwo, posyłają mi takie uśmiechy że moja dusza płacze ze szczęścia. Prawdziwy popis daje odpowiednik kogoś, kogo znacie jako organista w kościele. Gra na puszce po nieznanym mi napoju, wypełnionej jakimś ziarnem i na pustym baniaku po oleju, w który uderza patykiem. Wszyscy ludzie śpiewają i tańczą z radości. Na dodatek Kamil Stoch pisze do mnie, że cieszy się tym razem ze mną i nie może się doczekać aż mnie zobaczy. Ot, zwykła wycieczka

Post udostępniony przez Ewa Bilan-Stoch (@ewabilanstoch)

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Dotarliśmy do nieznanego wideo z reportażu śledczego Kingi Rusin!

Post udostępniony przez Vogule Poland (@vogule.poland)

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

#memy #mem #kingarusin #beyonce

Post udostępniony przez Memy (@dobry.mood)

 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Siedzę przed komputerem w L.A. i zaśmiewam się z memów powstałych na kanwie mojej relacji. Tak, moje przygody były jak z bajki i są wręcz niewiarygodne. Sama mam ochotę te memy tworzyć. Ale najśmieszniejsze jest to, że to co opisałam jest prawdą. Życie tworzy niesamowite scenariusze. Nie wierzycie? Niech będzie, że mi się przyśniło, jeśli oczywiście lepiej się poczujecie. Bardzo mnie cieszy, że tak wielu cztelników portali plotkarskich tak gwałtownie zaczęło wyznawać umiłowanie do prywatności... celebrytów. A hejterzy zaczęli opowiadać o moralności. Cuda po prostu. Nagle mikro relacja z udziału w imprezie gwiazd wywołała dyskusję o tym co wolno, a czego nie wolno dziennikarzowi. Otóż spieszę z wyjaśnieniem, że kwestia ta jest mocniej uregulowana w Kalifornii niż w Polsce. Są to reguły surowe, ale w ich ramach dziennikarz może działać i zbierać informacje, materiały oraz je publikować. Dlatego bardzo ostrożnie pisałam tę relację insiderską, aby działać zgodnie z regułami. Było to o tyle łatwe, że nie interesują mnie bardzo chronione intymne szczegóły relacji osobistych gwiazd showbiznesu, zasłyszane informacje prywatne, a tym bardziej ich przekazywanie (to robią brukowce). Przyjęłam w naturalny sposób inny cel: postanowiłam oddać klimat imprezy głównie poprzez pokazanie moich własnych przeżyć, a nie cudzych. Nie wchodząc w dalsze wywody, wszystko jest zgodne z dziennikarskimi regułami gry w USA. To oczywiste, że osoby znane w ogóle nie chcą by na ich imprezach byli dziennikarze. I oczywiście, setki dziennikarzy (z kilkoma rozmawiałam) z całego świata marzyło, aby się dostać na tę imprezę. To wspaniałe, że mi się udało. Efektem tego była nie tylko cudowna noc, ale również super zdjęcie, które obiegło, jak się okazuje, cały świat. Oczywiście naraziłam się wielu osobom w Los Angeles takim materiałem. Ale taka jest cena pisania tekstów insiderskich. I trzeba trochę odwagi. Dziennikarze cały czas wszystkim się narażają. Bardziej narażam się myśliwym czy Ministerstwu Środowiska. Więc na pewno nie będę się przejmować ewentualnym zakazem wstępu na imprezy w USA. A miłą nagrodą są zaproszenia udzielenia wywiadów w światowych telewizjach.

Post udostępniony przez Kinga Rusin- Official Profile (@kingarusin)

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Kochani, już nie mam siły odpisywać każdemu dziennikarzowi z osobna (od Polski po Nową Zelandię i Peru) więc napiszę tu, żeby zamknąć sprawę: z oczywistych względów, nie będę udzielać wywiadów ani polskim ani zagranicznym mediom na temat opublikowanego przeze mnie w poprzednim poście zdjęcia, które obiegło świat. Chowam go na razie do archiwum. To było szaleństwo którego nie przewidziałam. Czas odpocząć i trochę się wyspać - w ciągu ostatnich dni spałam raptem parę godzin. ********** I would like to respond to Polish and foreign media, including television stations, approaching me with proposals of an interview regarding the picture that I previously posted. No, I will not give such interviews, for obvious reasons.

Post udostępniony przez Kinga Rusin- Official Profile (@kingarusin)

Zobacz też
Komentarze : 0
Aby dodać komentarz Zaloguj