fot. Instagram: detektywkrzysztofrutkowski/ canva
Krzysztof Rutkowski nie ukrywa, że przyjmuje księdza po kolędzie w swoim domu. W jednym z wywiadów postanowił nawet zdradzić, ile wkłada mu do koperty.
Najpopularniejszy polski detektyw Krzysztof Rutkowski jest jedną z osób z polskiego show businessu, która nie ukrywa, ile wydaje pieniędzy. Przypomnijmy, że w maju 2024 roku zrelacjonował komunię swojego syna - Krzysztofa Rutkowskiego Juniora. Detektyw i jego żona Maja przyznali, że nie oszczędzali na prezentach. 10-latek dostał m.in.... 400-konne BMW E36 warte około 200 tysięcy złotych i samochód elektryczny warty 37 tysięcy złotych. Okazuje się, że Krzysztof Rutkowski nie oszczędza również w przypadku kolędy.
Krzysztof Rutkowski przeżył chwile grozy. ‘Byłem 2 metry od śmierci’ >>
Ile Krzysztof Rutkowski wkłada do koperty księdzu?
''Kwota pomiędzy 500, a 1000 zł dla księdza powinna być raz do roku'' - tak stwierdził Krzysztof Rutkowski w rozmowie z Faktem. Detektyw podkreślił, że też, że uważa księży za swoich przyjaciół, a drzwi do jego domu są otwarte dla każdego, kto potrzebuje pomocy lub chce z nim po prostu porozmawiać. Ponadto Krzysztof Rutkowski stwierdził:
Wizyta księdza to nie tylko jest rozmowa duszpasterza. Wizyta duszpasterska to jest również rozmowa na temat tego, co dzieje się dzisiaj nie tylko w naszym kraju, ale również na świecie i sądzę, że księża mają również swój punkt widzenia. Jestem absolutnie antyklerykalny. Jestem zdroworozsądkowym człowiekiem. Kościół potrzebuje wsparcia, ponieważ nie jest opodatkowany. Każdy daje według swojego uznania i myślę, że jeżeli ksiądz przychodzi raz w roku po kolędzie i zostaną zawarte widełki, widełki pomiędzy 500 a 1000 nie, nikomu krzywda się nie stanie. Uważam, że kwota pomiędzy 500, a 1000 zł dla księdza powinna być raz do roku. Tym bardziej, że wiele osób, którzy przyjmują księdza, nie chodzą regularnie do kościoła.
Detektyw dodał:
W związku z tym nie dają tej regularnej ofiary. Jeżeli się raz szarpnie w roku i da 500 zł, to myślę, że nie jest to wielką krzywdą dla wiernego, (...) bo wstyd byłoby inaczej.