fot. YouTube @ksiazulo
Książulo ponownie postanowił zaskoczyć swoich fanów i wybrał się na luksusowy test jednego z najdroższych hoteli w Polsce. Za noc w prestiżowym warszawskim obiekcie influencer zapłacił blisko 30 tysięcy złotych, a w ramach wizyty sprawdził także hotelową restaurację. Choć wnętrza robiły wrażenie elegancją i przepychem, całość nie spełniła do końca jego oczekiwań - szczególnie pod względem serwowanego jedzenia.
Książulo unika podawania ręki fanom. Wyjaśnił powód >>
Książulo sprawdził luksusowy hotel za niemal 30 tysięcy złotych za noc
Książulo, który słynie nie tylko z testowania jedzenia, w ostatnim czasie zyskał również popularność dzięki recenzjom najdroższych hoteli w Polsce i za granicą. Po wcześniejszych doświadczeniach, m.in. w nowojorskim Plaza Hotelu, gdzie za noc płacił ponad 20 tysięcy złotych, influencer wydawał się być przygotowany na wszystko. Tymczasem warszawski hotel okazał się miejscem, które nie tylko imponuje ceną, ale i… potrafi zaskoczyć. Za jedną dobę w tym hotelu trzeba zapłacić kilkadziesiąt tysięcy złotych. To sprawia, że hotel należy do najdroższych w Polsce i jest jednocześnie najkosztowniejszym, jaki kiedykolwiek odwiedził Książulo. Apartament, teoretycznie przeznaczony dla dwóch osób, ponieważ posiada tylko jedną sypialnię, kosztował go ze śniadaniem 29 300 zł. Wizyta influencera została uwieczniona w filmie, który w kilka godzin obejrzało ponad pół miliona internautów. Widownia mogła przyjrzeć się wnętrzom apartamentu i przekonać się, jak wygląda luksus na najwyższym poziomie. Już przy wejściu Książulo docenił elegancję i dopracowane detale, choć nie zabrakło też jego krytycznych uwag:
Ogólnie jest ładnie. Od razu widać, że jest ładnie. Wieje trochę kiczem, musicie przyznać. Wysoko jest, lubię, jak jest tak wysoko, fajnie to wygląda.
Jak relacjonował, apartament był przestronny - jedna sypialnia, osobny gabinet i stół mieszczący osiem osób, niemal jak w prywatnej rezydencji. Brakowało jednak kuchni, co Książulo skomentował z humorem:
W miejscu za 30 tysięcy złotych za noc obiad po prostu trzeba zamawiać.
Dodatkowo widok z okna nie spełnił jego oczekiwań, ponieważ za eleganckimi firanami nie kryła się żadna panorama, tylko pusta ściana.
Równie surowo Książulo ocenił hotelową restaurację. Już po wejściu zauważył, że personel był przygotowany na jego wizytę, a menedżer instruował kuchnię, by wszystko funkcjonowało bez zarzutu. Mimo tych starań pierwsze próby kulinarne okazały się rozczarowaniem. Zarówno barszcz czerwony za 54 złote, jak i żurek za 65 złotych nie spełniły oczekiwań influencera pod względem smaku, konsystencji i proporcji w stosunku do ceny:
Te grzyby to jest taka papa. Słabo je czuć. Barszcz kwaśny, ostry, aż się krztusisz, jak wdychasz powietrze po nim. Słony, nie wiem, czego tu jest nadmiar. Chyba wszystkiego.
Klasyczna sałatka cezar również nie spełniła oczekiwań, a suchy boczek dodatkowo podkreślał, że w tej części menu nie warto szukać luksusowych doznań.
Steki i wołowina w karcie wypadały już lepiej, choć za kawałek polędwicy zapłacił aż 340 złotych. Nie lepiej wyglądały placki ziemniaczane czy dania wegetariańskie - kopytka z grzybami były rozgotowane i bez wyrazu, co Książulo skomentował:
Mięczaki straszne. Rozgotowana klucha. Bardzo miękkie, za miękkie. Grzyby też się memla. Nie są w ogóle jędrne. Mam tu same grzyby. Więcej grzybów niż kopytek. Kosztuje to 160 złotych.
Mimo kulinarnych rozczarowań Książulo nie krył radości z pobytu i docenił luksusowe detale apartamentu. Zachwycił się także słodkim poczęstunkiem przygotowanym w pokoju, który uznał za wyjątkowy i pełen smaku. Na koniec influencer podsumował wizytę w swoim stylu:
Czy było warto? Oczywiście, że nie. Czy było fajnie? Oczywiście, że tak.
Książulo był gościem na stacji Skolima. Taki był jego werdykt >>
Filmik Książula z pobytu w najdroższym hotelu w Polsce możecie obejrzeć poniżej.