fot. Instagram: @lucky_luka_official
Luka zwrócił się do fanów. Influencer stwierdził, że jemu i Andziaks kończą się już pomysły na nowe treści.
Andziaks i Luka od lat należą do grona najpopularniejszych polskich twórców internetowych. Influencerka zgromadziła wokół siebie wielomilionową publiczność na swoich profilach, a Luka przekroczył granicę miliona obserwujących. Para od początku chętnie dzieli się z obserwatorami swoim życiem prywatnym. Nie skończyło się tylko na vlogach z ich codziennego życia czy słynnych świątecznych vlogmasach. W maju 2020 roku Andziaks podzieliła się filmem przedstawiającym narodziny ich córeczki Charlotte, a 6 lat później internauci doczekali się podobnego materiału z narodzin ich synka Franco. Pod koniec czerwca 2026 roku na kanale Luki pojawił się kolejny film, który odbił się szerokim echem w mediach społecznościowych. 33-latek przyznał w nim, że jest zmęczony pracą influencera.
Filmik Andziaks z porodówki pobił rekordy oglądalności. Wyprzedził nawet dokument Wersow i Friza >>
Luka ma dość YouTube'a?
W filmie zatytułowanym Nieobecność czy koniec na YouTube Luka stwierdził, że on i Andziaks pokazali swoim widzom już wszystko i nie mają obecnie nowych pomysłów. Nie ukrywał też, że ich podejście do życia się zmieniło i są szczęśliwi, kiedy czegoś nie pokazują w sieci:
Byliśmy tu i teraz. I to było fantastyczne uczucie. Coraz więcej jest takiego uczucia. My chcemy... to nie jest tak, że my się odwracamy od YouTube'a, naprawdę, tylko taka kolej rzeczy wychodzi. Pokazywaliśmy wszystko. Jesteśmy z wami od, no nie wiem, dziesięciu, ja dwunastu, Angelika szesnastu lat. Widzieliście rozstania, widzieliście powroty, widzieliście dzieci, porody, widzieliście śluby, wszystko widzieliście. I teraz tak jakby mniejszą mamy ochotę na pokazywanie tego, ale też trochę nie ma czego.
Luka dodał:
Czasami dostaję temat: "o, nagrywasz tylko tenisa", albo nagrywasz tylko to, ale ja tak żyję. Ja wiozę Charlie do przedszkola, później załatwiamy sprawy. Też nie chcę o tym mówić, bo tak się umówiliśmy z Angeliką, mamy jakieś poboczne rzeczy, naszą ambicją nie jest tylko YouTube, mamy może nie dużo, ale kilka rzeczy pobocznych, dywersyfikację i tym się bardzo zajmujemy. To jest dorosłe życie i to są dorosłe obowiązki, i bardzo nam się podoba też w tę stronę iść. Były pytania, czy my mamy coś na boku - tak, jesteśmy dorosłymi ludźmi. Nie myślimy jednotorowo, że YouTube, Instagram, współprace, kampanie, nagramy, to jest nasze życie. Nie.
Na koniec influencer przyznał, że jest szczęściarzem i zapewnił, że zdaje sobie sprawę z tego, że jego życie wyglądałoby zupełnie inaczej, gdyby nie YouTube:
Mamy ten komfort, że YouTube zapewni nam bezpieczeństwo, zapewni nam świetną sytuację życiową, moją wymarzoną. Naprawdę, nigdy w życiu bym sobie nie wymarzył, że będę w takiej sytuacji, że będę miał takie dla mnie super życie. Wy możecie powiedzieć: a ja bym się nie chciał tak żyć, ja bym inaczej. Okej, spoko, możecie tak mówić, ale jeśli chodzi o moje życie, o to, jak sobie wymarzyłem, to jestem w idealnym momencie mojego życia. Bo mam na wszystkich płaszczyznach fajne rzeczy, mam rodzinkę, mam szczęśliwe życie, mam podróże i jestem szczęśliwy po prostu.
Wspomniany film Luki możecie obejrzeć poniżej: